Kiedy byłem dzieckiem zadawałem sobie proste pytania. Obserwowałem świat dookoła siebie i zastanawiałem się nad sensem życia. Kiedy byłem dzieckiem, a było to tak niedawno, stawiałem kroki z zamkniętymi oczyma, nie obawiając się, że stracę równowagę. Zawsze spadałem na miękki dywan rodzicielskiej opieki, pieniężnego bezpieczeństwa czy tępej obojętności. Choć wydawało mi się, że życie kopie mnie w dupe, tak naprawdę było beztroskie.

Kiedy byłem dzieckiem uczucia przeżywałem bardzo głęboko. Wylewałem je w nadmiarze cierpiąc od miłości, których nie było i problemów które nie istniały. Ale obdarzałem nimi podobnych sobie, a oni odkrywali że świat to coś więcej niż szkolne mury i wakacje na koloniach. Kiedy byłem dzieckiem krzyczałem w przestrzeń, że boli, chociaż nie wiedziałem nic o bólu.

Kiedy byłem dzieckiem wierzyłem, że moja mądrość wciąż rośnie, a ja jestem w stanie osiągnąć wszystko i że przyjdzie to równie łatwo co napisanie klasówki czy pogodzenie się z kolegami. Kiedy byłem dzieckiem miałem 10, 15, 20 lat.

Kiedy stałem się dorosłym odkryłem, że nie ma sensu życia. A świat, niby zegar nakręcony przez szalonego zegarmistrza, to pędząca w przód bezmyślna machina. Może i piękna, ale cóż z tego. Bo kiedy stałem się dorosły, każdy nierozważny krok zaczął kosztować majątek, a obojętność stała się największym grzechem.

Kiedy stałem się dorosły, ukryłem uczucia głęboko w sobie, bo dorośli są poważni i nie przeżywają burzy hormonów. Kiedy dorosłem, zrozumiałem, że chyba już nigdy nie będę się mógł zupełnie otworzyć przed drugim człowiekiem i aby żyć normalnie trzeba zbudować mur ze swoich własnych rytuałów. Zonę bezpieczeństwa, przestrzeń wypełnioną niczym.

Kiedy stałem się dorosły znalazłem swoją własną wartość i zapłakałem nad jej marnością. Każdy kolejny krok to coraz większy wysiłek, a trud codziennego życia zabija sens najprostszych pytań. Bo kiedy dorosłem poznałem smak miłości i wiem, że jest czasem gorzka, i że trudno jej podołać. I zrozumiałem, że jestem pretensjonalny i że zawsze taki będę i że nie ucieknę od siebie choćbym bardzo chciał, i że nigdy już nie będę dzieckiem. Wierzę już tylko w to że wciąż warto walczyć o te najważniejsze rzeczy

Kiedy stałem się dorosły miałem 22 lata.  Moje dzieciństwo jest gdzieś we mnie, ale droga prowadzi tylko do przodu.

Ital Tek – White Mark